Kochani !
Nie wiem co robić dalej z tym blogiem.
Przecież nie napiszę tu już nic co u Madzi :-(
Mój Mały Rycerzyk..... teraz byłby to blog pt. Merida Waleczna, ale wówczas chyba nie było jeszcze tej bajki, lub jej nie znałam.
Nasza historia się skończyła, a ja tak bardzo tęsknię .... za wszystkim ..... łapie się na tym, że chcę coś zrobić dla Madzi, czy mówię do Mgiełki - Madzia, widzę leki i tak bardzo nawet mam ochotę je podać, ale nie ma już komu....
Wiem, że Madzia cierpiała, a ostatni czas nawet bardzo. I ona i my żyliśmy z tym bólem, jakby był już częścią każdego dnia, a jednocześnie tak pragnęliśmy by była, by żyła ....
Myślę, że egoistycznie byłoby chcieć tego życia dalej, ale jak przyjąć to co nastąpiło ?
Nie da się ani z tym pogodzić, ani to zrozumieć ....
Tyle pytań bez odpowiedzi i ta tęsknota co ściska za serce....
Prawdą jest to jak ktoś napisał, że nie najtrudniej jest pożegnać na zawsze ukochane dziecię, najgorzej jest dalej żyć w tęsknocie za Nim ....
To prawda. Rano nie chce się wstać, mobilizuje się tylko chęcią pojechania na cmentarz, w ciągu dnia nawet człowiek próbuje coś robić w domu, a czasem nic się nie da, wieczorami znów ciągnie nas na cmentarz, a po powrocie najgorsze ....
Walizki wciąż takie jak w dniu powrotu, nie rozpakowane, ładuję Madzi komórkę, którą traktuję jak relikwię, zresztą jak wszystko co jej.
Nie chcę tak żyć bez mojej Madzi, bez mojej córeczki, która była sensem tego życia.
Nie mogę żyć tak jakby chciała, bo nie potrafię bez niej, żyłam dla Niej, wszystko co robiłam, robiłam z myślą o Niej inaczej nie potrafię.
Ona pomagała mi podejmować decyzje, nawet jeśli nie potrafiła, to mi przychodziło to łatwiej z Nią.
Teraz wszystko straciło sens.
Wiemy, że musimy się zająć tymi stworkami, które wybrała i pokochała, ale nic nie cieszy bez Madzi.
Pusto, cicho..... na okrągło oglądam Madzi filmiki na Jej kanale :
https://www.youtube.com/channel/UCCyeXFVFAeBxzCD2mCtX9GQ
i tylko to jeszcze powstrzymuje przed obłędem, a może wcale nie .....
Przytulam Panią. tak bardzo....
OdpowiedzUsuńAgnieszko....
OdpowiedzUsuńŁzy płyną strumieniem...
Nie napiszę, że Cię rozumiem, to może napisać tylko ktoś, kto to samo przeżył.
Napiszę, że jestem z Tobą całym sercem i myślę o Was praktycznie non stop.
Modlę się za Panią. Znajdzie Pani siłę. Wchodzę tutaj bo bardzo martwię się o Panią i chciałabym chociaż swoją obecnością powiedzieć ze nie jest Pani sama. Jesli to pomaga niech Pani pisze do nas. Może trochę chociaż pomożemy naszym byciem i pamięcią. Jesli cierpi Pani z tego powodu to tez wszyscy zrozumiemy.
OdpowiedzUsuńA ja tu zaglądam prawie codzienne. Tak od pary lat . daj Sobie czas jakoś samo się poukłada. pustki po Madzi nic nie wypełni .ale życie napewno ma pomysł na Ciebie , daj Sobie czas nic na siłę.bierz przykład z Madzi życie co trochę jej coś zabierało a ona zawsze znalazła pomysł na nową Siebie a miała to po Tobie.
OdpowiedzUsuńMam nadzieję Pani Agnieszko , ze otrzymuje Pani fachową pomoc ( ja gdyby nie wspaniała pani psychiatra i leki zglupiałabym ). Przytulam z całego serca ❤❤❤
OdpowiedzUsuńDroga Pani Agnieszko. Nawet nie probuje sobie wyobrazic co przezywa Pani kazdego dnia… O Magdusi pamietam zawsze , a Pania wspieram ciepla mysla i zycze sily na kazdy dzien <3
OdpowiedzUsuńWiosną
kiedy budzi się zieleń
latem
kiedy upał skrapla się na mym czole
jesienią
zaplatana w babie lato i zimą
z płatkiem śniegu na nosie
jestem wciąż taka sama
zatrzymana jedną chwilą
kolorem czerni i łzą
przyklejoną do policzka
jak brylant z wyrytym piętnem śmierci
znów nie upiekę ci tortu
który to już raz?
myśli... tyle niezapisanych słów
przerażająca rzeczywistość
kiedy próbuję poskładać dzisiejszy dzień
słowa układam jak perły
są dla ciebie
choć nie potrafię wszystkich zatrzymać
same poukładały się w wersy
tak chciałabym cię przytulić
tylko raz... jeden jedyny raz...
tylko... raz... jeden...
łzy rozmazują litery...
**************
Ewa Sznajder
**************
Pani Agnieszko proszę nie usuwać tego bloga - jest to ogromna pamiątka po Madzi. Pragnę poinformować, że została zawieziona intencja do Kalisza za Madzię i będzie odprawiona w Bazylice Kaliskiej pw.Świętego Józefa.
OdpowiedzUsuńJa również bardzo się o Panią martwię.Czytam bloga od dawna ,a teraz tez tu zaglądam żeby się dowiedzieć co u Pani, i nie chodzi tu o tylko o ciekawość,tak bardzo bym chciała aby ta Wasza smutna historia miała jakiś sens,choć wydaje się to niemożliwe,aby znalazła Pani ukojenie,i aż boję się to napisać bo żal,tęsknota i ból wypełnia Panią zapewne po brzegi,aby była Pani jeszcze szczęśliwa.
OdpowiedzUsuńJestem pewna ,ze Pani Agnieszka prawidlowo odczyta ten wpis. Jest on pelen troski i bardzo prawdziwy,a Mama Madzi to niesamowicie ciepla osoba, sadzac z bloga.
UsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
UsuńDziękuję wszystkim za wiersz, za Mszę Św. w Madzi intencji, za słowa wsparcia, dziękuję.
OdpowiedzUsuńPani Agnieszko, decyzja należy do Pani co do losów bloga, jednak gdyby mnie ktoś zapytał to chciałabym, żeby został. Nie mam takich doświadczeń jak Pani, dlatego nie mogę powiedzieć, że współczuję. Mogę zapewnić,że bardzo mi smutno i bardzo, ale to bardzo martwię się o Panią...
OdpowiedzUsuńNie wiem, czy takie wirtualne słowa pocieszenia mają jakąś moc sprawczą, czy to w ogóle daje cokolwiek w obliczu takiego cierpienia Mamy i rodziny ale jeśli zechce Pani dawać chociaż znak życia to będziemy spokojniejsi. Mimo, że nieznajomi. Wiem, że te słowa wszystkie to może wydawać się tylko wirtualne pisanie ale proszę choć w ten sposób pozwolić się przytulić tym, którzy chcą być blisko ze zwykłej ludzkiej troski...
Czytam pani slowa,a lzy same plyna...Przytulam 💗
OdpowiedzUsuńAga - może pisanie o swoich uczuciach teraz właśnie tutaj pomoże Ci w tym co się dzieje. W tym nierzeczywistym świecie nie tylko dla Was. To tu pisałaś przez te lata o radościach i smutkach, o strachu i euforii, o wierze i nadziei. I nieustannie piszesz o tej pięknej miłości. Tak. Wszystko straciło sens. Wstać rano, zrobić obiad, posprzątać dom. Po co? Z drugiej strony wierzę, że Madzik siedzi gdzieś w rogu każdego miejsca, w którym jesteś (choćby w tym telefonie, który ładujesz) i szturcha Cię w bok i dodaje sił, żebyś zrobiła kolejny krok, wzięła kolejny oddech.
OdpowiedzUsuńAle uszanuję każdą z Twoich decyzji.
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńDzis mija miesiac… Miesiac pustki i smutku. Madzia pozegnala swoich Bliskich i zwierzaczki… Tak bardzo chcialam wierzyc, ze pokona chorobe, chociaz zadawalam sobie sprawe, ze sytuacja staje sie coraz powazniejsza.
OdpowiedzUsuńTa Wspaniala Dziewczynka ujela mnie sila w walce o zdrowie, pieknym , rozbrajajacym usmiechem - mimo operacji , bolu i onkologicznej rzeczywistosci. Ujela mnie swoja ogromna miloscia do zwierzakow i wiedza o kazdym z nich. Madzia miala mnostwo talentow i wielkie serce. Moje skradla juz dawno.
Lacze sie w bolu i smutku z Rodzina Madzi. A Pani , Pani Agnieszko przesylam szczegolnie cieply uscisk i zyczenia sily. Tez jestem matka i uwazam , ze strata dziecka , to najwieksza tragedia jaka moze spotkac czlowieka… A zyc trzeba… Malymi kroczkami do przodu Pani Agnieszko… Pozdrawiam serdecznie <3
Dziś od rana myślami jestem z Panią. Łączę się w bólu. Dziś mija miesiąc jak Madziulka jest u boku Jezusa. Niech Bóg da Pani siły do dalszego życia. Pracuję z osobami ciężko chorymi i opowiadała im jak Mała Śliczna Dziewczynka co dnia walczyła z ciężką chorobą. Jak nie poddawała się i zawsze była uśmiechnięta. Podziwiają Moi Podopieczni Pani Córeczkę.Nie jednej osobie polały się łzy żalu. Przytulam Cię Dzielna i Kochana Mamo.Codziennie jestem wirtualnie.
OdpowiedzUsuńCzytam i placze 😢😢pani coreczka byla dzielna teraz jest wsrod aniolkow i patrzy na panstwa z gory 😘serce sciska 😔😔 jestesmy z pania calym sercem sciskam mocno 😘😘
OdpowiedzUsuń