Chorubsko, znów pokazało kto tu rządzi :-(
Zamiast cieszyć się tym jednym dniem jaki nam został przed wyjazdem do Warszawy dziś od rana Madzie bardzo rozbolał brzuszek z lewej strony, potem skarżyła się na okropny ból z tyłu pleców, sama nie umiała zlokalizować co i gdzie.
Ale bolało strasznie bo sama chciała jechać do szpitala. Były też wymioty. Straszny to widok kiedy dziecku w cierpieniu nie można pomóc. Dopiero podany przeciwwymiotny zofran i ketonal na ból pozwolił nam na podróż do stolicy.
Nawet nie chce myśleć co mogłoby jeszcze boleć i bardziej niż wcześniej boję się tej scyntygrafii.
Próbujemy być silne ale w takich momentach siły zastępuje strach, złość i bezsilność kompletna.
Póki nie boli odkładamy wizytę na oddziale na jak długo ?
Madzia już wczoraj pisała posta na dziś jakby przeczuwała, ale czyta wszystkie wasze komentarze i to daje jej pocieszenie. Dziękujemy.
Madziulka kochana, niech już w końcu będzie dobrze.
OdpowiedzUsuńMagduniu mam nadzieję, że już nie boli... Słoneczko zdrowiej nam szybko😍
OdpowiedzUsuńMadziu ❤ Jestes bardzo dzielna.Trzymam kciuki za dobre wyniki scyntygrafii.
OdpowiedzUsuńMłoda jesteś silna, dasz radę i będzie lepiej :)
OdpowiedzUsuńMadziu! ❤Jesteś silną i dzielną dziewczynka, poradzisz sobie z każdymi przeciwnościami losu! Trafiłam na Twojego bloga przypadkiem... i od dziś będę zaglądać tu częściej, żeby wspierać Cię w walce z ta paskudna choroba! Każdego dnia będę z Tobą duchem, trzymając Cię mocno za rękę! Ściskam Cię bardzo mocno i życzę dużo, dużo zdrowia! ❤❤❤
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńMoże te dolegliwości to wynik stresu. Madzia to wrażliwa dziewczyna szybko się nakręca. Dobrze że pisze bo zapomina...... . Jak zawsze trzymam za Was kciuki.
OdpowiedzUsuń