Łączna liczba wyświetleń

wtorek, 22 maja 2018

Dziś Kochanie pierwszy tydzień po .....
Analizuję właśnie Twoją ostatnią drogę , ostatnią godzinę, za chwilę wspomnę ostatni oddech.....
A później ogromna pustka i rozpacz ........ i tak już zawsze, aż się spotkamy ....
Był czas , że czytałaś mojego bloga, a ja musiałam wówczas uważać co piszę, później mówiłaś, że Twój jest wesoły a mój o takich smutnych rzeczach.....
Miałaś racę, jak zawsze zresztą ....
Ja też miałam mówiąc kiedyś, że nie zaczęłam go pisać od pierwszych dni choroby, bo kiedy czytałam blogi innych mam, wszystkie kończyły się źle ...
I choć nasza miłość jest wieczna i ponad to co się stało .... nie tak miało być, nie tak .....
Tyle jeszcze słów chciałam Ci powiedzieć, tyle jeszcze pytań mam do Ciebie ? Brakuje mi wszystkiego i tęsknię za wszystkim.
Mamy Twoje ubrania by czuć Cię jak najdłużej, mamy tak wiele, a na prawdę nie mamy już nic ....
Kocham Cię Madziu i tak strasznie tęsknię ... chcę być jak najszybciej przy Tobie ....

piątek, 18 maja 2018


SPOTKALIŚMY SIĘ DZIŚ, BY WSPÓLNIE TOWARZYSZYĆ MADZI W JEJ OSTATNIEJ PODRÓŻY ….. DZIĘKUJĘ, ŻE BYLIŚCIE.
JAKA BYŁA ? WSZYSCY JESTEŚMY ZGODNI – BYŁA I JUŻ NA ZAWSZE POZOSTANIE W NASZYCH SERCACH – WYJĄTKOWA, NIEPOWTARZALNA I NIESAMOWITA WE WSZYSTKIM CO ROBIŁA.
SKRADŁA SERCE KAŻDEMU, KTO TYLKO JĄ SPOTKAŁ.
WALCZYŁA BARDZO DZIELNIE DO OSTATNIEGO DNIA JAKI BÓG WYZNACZYŁ BY WRESZCIE MOGŁA ODPOCZĄĆ.
KOCHANI, PRZEZ TE 6 LAT BYLIŚCIE U JEJ BOKU, Z ROKU NA ROK ARMIA MADZI ROSŁA W SIŁĘ.
NIGDY WAM TEGO NIE ZAPOMNIMY !
W IMIENIU MADZI, SWOIM I CAŁEJ RODZINY CHCIAŁABYM BARDZO PODZIĘKOWAĆ WSZYSTKIM LEKARZOM, A W SZCZEGÓLNOŚCI TYM Z INSTYTUTU MATKI I DZIECKA W WARSZAWIE, NASZEJ KOCHANEJ DOKTOR BASI SOPYŁO, ZA TO ŻE BYŁA NIE TYLKO LEKARZEM ALE PRZEDE WSZYSTKIM CZŁOWIEKIEM.  PANI PROFESOR ANNIE RACIBORSKIEJ, ZA KAŻDY POMYSŁ NA KOLEJNĄ WZNOWĘ, WSZYSTKIM CHIRURGOM ZA ICH KAŻDĄ WALKĘ  NA BLOKU O MADZI ŻYCIE.
LEKARZOM Z WROCŁAWSKIEJ KLINIKI ORAZ Z HOSPICJUM, NASZEJ OSTATNIEJ ALE JAKŻE CUDOWNEJ I CIEPŁEJ PANI DOKTOR BEATCE KOWALCZYK.
DZIĘKUJEMY WSZYSTKIM PIELĘGNIARKOM, ILONCE I SIOSTRZE SAMUELI, PSYCHOLOGOM, RADIOLOGOM I PANIOM LABORANTKOM.
WSZYSCY MIELIŚCIE NA UWADZE DOBRO NASZEJ MADZI.
WIELOLETNIE LECZENIE NIE BYŁOBY MOŻLIWE BEZ WASZEGO WSPARCIA KOCHANI MADZI PRZYJACIELE.
DZIĘKUJEMY WSZYSTKIM, KTÓRZY ORGANIZOWALI I UCZESTNICZYLI W ZBIÓRKACH DLA MADZI.
ZAWSZE I OD SAMEGO POCZĄTKU MOGLIŚMY LICZYĆ NA NASZĄ NAJWSPANIALSZĄ SPOŁECZNOŚĆ SZKOLNĄ.
TO WY KOLEŻANKI I KOLEDZY, DRODZY NAUCZYCIELE, RODZICE- STAWALIŚCIE W PEŁNEJ GOTOWOŚCI NA KAŻDE HASŁO I APEL NASZEJ NAJCUDOWNIEJSZEJ PANI DYREKTOR – MAŁGOSI GAJOS .
DZIĘKUJEMY WAM ZA WSZYSTKIE FORMY WSPARCIA, ZA KAŻDE SŁOWO OTUCHY I MYŚLI KIEROWANE W MADZI STRONĘ OD PIERWSZEGO DNIA WALKI.
DZIĘKUJEMY NASZYM DUSZPASTERZOM ZA KAŻDĄ MODLITWĘ W INTENCJI MADZI.
DZIĘKUJEMY WSZYSTKIM FUNDACJOM I FUNDACYJNYM WOLONTARIUSZOM, Z KTÓRYMI ZWIĄZALIŚMY SIĘ W CIĄGU TYCH LAT. DAWALIŚCIE MADZI SIEBIE, SWÓJ CZAS, SPEŁNIALIŚCIE MARZENIA – TO JEST COŚ CZEGO NIE DA SIĘ OPISAĆ SŁOWAMI.
DZIĘKUJEMY Z CAŁEGO SERCA !
WRESZCIE DZIĘKUJEMY WAM PRZYJACIELE, KTÓRYCH POZNALIŚMY DZIELĄC WSPÓLNIE LOSY NA ODDZIAŁACH ONKOLOGICZNYCH. JESTEŚCIE I ZAWSZE POZOSTANIECIE NASZĄ ONKORODZINĄ, KTÓRA NAJLEPIEJ ROZUMIE CO ZNACZY WALKA Z RAKIEM O SWOJE DZIECKO…
DZIŚ SZCZEGÓLNIE ŁĄCZYMY SIĘ W BÓLU Z RODZICAMI ANIOŁKÓW TAKICH JAK NASZA MADZIA.
DZIĘKUJEMY WSZYSTKIM KTÓRYCH POZNALIŚMY NA POCZĄTKU NASZEJ WALKI NASZYM CORGOWYM PRZYJACIOŁOM, KTÓRZY PODAROWALI MADZI HACHIEGO.
DZIĘKUJEMY TYM, KTÓRYCH SPOTKALIŚMY U JEJ KRESU, A KTÓRZY CHOĆ OBCY, ZAKOCHALI SIĘ W MADZI I OTWORZYLI PRZED NIĄ SWÓJ ŚWIAT – KOŃSKI ŚWIAT !
DZIĘKUJEMY WSZYSTKIM ZNAJOMYM I NIEZNAJOMYM, KTÓRYM LOS DZIELNEJ MADZI NIE BYŁ OBOJĘTNY. ZA KAŻDY ODRUCH WASZYCH SERC, BY SPEŁNIAĆ MADZI MARZENIA.
DZIĘKUJEMY ZA KAŻDY KOMENTARZ ZE SŁOWAMI WSPARCIA I OTUCHY NA PORTALACH SPOŁECZNOŚCIOWYCH.
DZIĘKUJEMY NASZEJ RODZINIE, ZA TO ŻE NAS WSPIERAŁA I JEST TU TERAZ Z NAMI.
JA SZCZEGÓLNIE MOIM RODZICOM ZA ICH WIELKĄ MIŁOŚĆ JAKĄ OBDARZALI MADZIĘ KAŻDEGO DNIA KTÓRĄ BYŁO WIDAĆ WE WSZYSTKIM CO ROBILI DLA NIEJ I Z MYŚLĄ O NIEJ.
MOJEMU MĘŻOWI ORAZ BRATU I JEGO RODZINIE.
DZIĘKUJEMY WSZYSTKIM I KAŻDEMU Z OSOBNA.
PAMIĘTAJCIE O MADZI, WSPOMNIJCIE JĄ CZASEM.
A TOBIE MADZIU DZIĘKUJEMY, ŻE BYŁAŚ I BĘDZIESZ NASZĄ NAJUKOCHAŃSZĄ CÓRECZKĄ, WNUCZKĄ, PRZYJACIÓŁKĄ.
DO KOŃCA WIERZYLIŚMY, ŻE STANIE SIĘ CUD, A TO PRZECIEŻ TY BYŁAŚ NASZYM CHODZĄCYM CUDEM.
MY STRACILIŚMY WSZYSTKO WRAZ Z TWOIM ODEJŚCIEM…
 A NIEBO ZYSKAŁO TAK WIELE ……..

wtorek, 15 maja 2018

Dziś o 15.08 otoczona najbliższymi odeszła do Pana moja Najdzielniejsza, Merida Waleczna <3
Już nie miała sił walczyć, pożegnała się z Zivą, ze swoimi zwierzakami, z nami.
Pozostała ogromna pustka, smutek i żal......i jeszcze większa tęsknota.
Kochane Moje Słoneczko, kocham Cię, tofam i wiesz, tak jak zawsze sobie mówiłyśmy... ja Ciebie bardziej.....

sobota, 12 maja 2018

Wczoraj i dziś z przymusową wizytą w Przylądku Nadziei.
Płytki i krew do toczenia. Madzia taka słaba, że sama chciała jechać jak  zawsze broniła się do ostatniego dnia przed wyjazdem na toczenie. Ale to była doba decyzja, dziś widać, że choć ból napiera, to te toczenia ciut ją wzmocniły. No i mamy nadzieję, że wyniki pozwolą nam poczynić jakieś działania w Warszawie.
Tak bardzo bym chciała, żeby choć naświetlono miejsca gdzie boli, to z pewnością podniosłoby ją psychicznie ... módlcie się Kochani o to.
Niestety nie mamy wpływu na płuca, a;e ból dokucza teraz bardziej, a to odbiera Madzi wszystkie siły.
Tak więc modlę się by nic  nie stanęło nam na przeszkodzie by pojechać do Instytutu, zrobić potrzebne badania, zdjagnozować konkretne miejsca bólu i naświetlić, może czasowo da to Madzi wytchnienie i pozwoli jeszcze trochę cieszyć się jej miłością Zivą i wszystkimi domowymi sierściuchami :-)
Trzymajcie kciuki i jak zawsze dziękujemy, że jesteście i dziękujemy każdemu z osobna, kto wysyła do Madzi życzenia imieninowe :-)

poniedziałek, 7 maja 2018

Kochani, cóż tu pisać....
Choroba nie odpuszcza.... teraz jakby panujemy nad bólami, albo to tylko kwestia czasu. Niestety płytki niziutkie żeby jechać do Warszawy.
Bo tam mamy nadzieję jeszcze na naświetlanie bolących miejsc choćby przeciwbólowo.
Niestety jest kiepsko i to bardzo i właśnie dziś chyba dotarło to do Madzi.
Popłakałyśmy sobie obie, pocieszałam jak umiałam i siebie i ją....
Łykając łzy goryczy, żalu i bólu przeszywającego moje serce.....
Czas nie jest naszym sprzymierzeńcem , nigdy nie był ale teraz przydałoby się go jeszcze w takim samym wymiarze co sił, co oddechu .... brakuje dosłownie wszystkich trzech elementów...
Madzia jeszcze ile może, dźwigana nadprzyrodzonymi mocami czasem opuszcza swoje łóżko by spotkać się z Ziwą, by choć pogłaskać, popatrzeć, pocałować.
Jeszcze w miarę sił działa na swoim kanale na YT, opisuje najpiękniej jak potrafi to co kocha, swoje marzenia....
Nie potrafię napisać Wam więcej nic sensownego, proszę tylko miejcie ją wciąż w swoich modlitwach i dziękuję za każdą, za wsparcie, za przesyłaną energię i myśli w naszą stronę.
Bóg Zapłać za wszystko.

niedziela, 29 kwietnia 2018

Ręce opadają, bezradność, żal, złość  na tę jedną wielką niesprawiedliwość, która wciąż towarzyszy Madzi :-(
Do Warszawy dojechaliśmy bez problemu, wyniki nie powalały więc Pani Doktor przetoczyła Madzi krewkę. Następnego dnia dostała avastin z chemią, ustaliłyśmy, że ze względu na jej stan i niskie wartości podamy tylko w jeden dzień.
Po kontrolnej morfologii dziś, czyli w niedzielę mieliśmy uciekać do domku.
Niestety, 39,7 o 3.00 w nocy, szok od czego, milion myśli. Leki przeciwzapalne i przeciwgorączkowe zbiły powolutku, jednak nad ranem znów wzrost.
Szybko na oddział, crp urosło ale nie jakoś bardzo, skoro przed chemią już było 68 a dziś 123.
Nóżki odmówiły posłuszeństwa, stopy piekły a kostki bolały.
Madzia czuła się jak wtedy gdy po podaniu zomety wypłukało z niej wszystkie jony...?
Tego dziś nie sprawdziliśmy bo przyszło mi to do głowy dopiero wieczorem, kiedy po całodziennym spaniu opowiedziała jak się czuje.
Doktor zgodził się wypuścić nas na mieszkanie, bo wie, że jesteśmy o krok od szpitala, więc w razie "W" miałyśmy zaraz wracać, a wiadomo, że Madzia jak tylko się da błaga o pozostanie w domku.
Standardowo włączyliśmy antybiotyk, który przezornie miałam ze sobą,ale czy słusznie nie wiadomo, bo jak coś z jonami to możliwe, że nie trzeba było, ale...
jutro już jest nasza Doktor, sprawdzimy jeszcze raz co się da i może zaświeci dla Madzi słoneczko ?
Tyle wycierpiała, a los wciąż nie łaskawy.... inni korzystają z ciepełka a moje dziecko (i nie tylko, bo wszystkie nasze bidulki na onkologii  tak mają ) bez radości , bez możliwości na cokolwiek...
Jak tu nie być złym na ten los ?
Dlaczego ? Pytanie bez odpowiedzi .

sobota, 21 kwietnia 2018

Witajcie Kochani.
Chciałam wkleić kilka zdjęć z chwil, kiedy Madzia ma siłę poczuć się szczęśliwa.
Niestety, mój komputer jest chyba zbyt obciążony w swej pamięci, że nie pozwala mi na to.
Więc pokrótce, tylko kilka słów.
Wyniki bardzo leniwie idą do góry. Między  innymi ze względu na to i na fakt, że nie będzie dwa dni naszej Pani Doktor, zamiast w poniedziałek mamy zamiar stawić się w Warszawie na czwartek.
Madzia dzielna, ale jednak bardzo słabiutka, każdy większy ruch musi mieć pod tlenem na maksymalną wysokość.
Po za tym inhalujemy się i bierzemy sterydy jak do tej pory.
Na zewnątrz wszystko budzi się do życia, co dodatkowo nie nastraja nas pozytywnie :-( wiedząc ile rzeczy Madzię omija, ile mogłaby robić, jak się spełniać ....
Lepiej nie zagłębiać się zbyt mocno, bo to do niczego dobrego nie prowadzi.
Staramy się żyć już nawet nie z dnia na dzień, a z godziny na godzinę.
Martwię się czy Madzia da radę w tej długiej podróży, ale ona bardzo chce już chemię, bo zaczyna się bać :-(
Więc trzymajcie kciuki, żeby nic złego się nie wydarzyło.