Łączna liczba wyświetleń

czwartek, 23 lutego 2017

Kochani, jak się domyślacie dziś było nerwowo. Nawet wenflon przy podawaniu kontrastu na tomografii nie chciał współpracować.
Ale mówiłam  Madzi, że wszystko co się źle zaczyna, dobrze się skończy.
Długo nie było wyników. Nie chciałam ich dziś znać, ale moja druga natura, która nie pozwoliłaby mi i tak spokojnie zasnąć wysłała mnie do Pani Ordynator, która ma dyżur z zapytaniem o wyniki.
Wcześniej robiłyśmy usg główki i nóżki, tam nic nie budzi niepokoju.
Słuchałam Pani Doktor równocześnie starając się wychwycić co drugie znanie z opisywanych tomografii.
Tak czy siak wyniki są dobre. Zmiany obserwowane w płucu prawym opisywane są jako mniejsze i nadal nie wiemy jednoznacznie czy to jest coś złego czy coś pooperacyjnego.
W miednicy nic złego również się nie dzieje.
Poruszyłam w tym kontekście temat wydłużenia naszej nóżki, która jest już ponad 3 cm krótsza od lewej. Jeszcze nie miałyśmy okazji tego robić, bo wznowy zawsze były na pierwszym planie.
Więc może niedługo Madzik pojedzie na blok operacyjny w innym celu niż zazwyczaj ?

Więc znów jak bumerang wraca temat AVASTINU !!!

Kochani cieszymy się, że Wasze wsparcie nie idzie na "marne", można powiedzieć, że na dzień dzisiejszy lek działa. Dlatego też nie poprzestaję w prośbach, błaganiach i apelach. Kto może niech wspomoże dalsze leczenie Madzi AVASTINEM !!!

Bardzo dziękujemy !!!

Ps. Dziś Madzia została na oddziale, miała toczone płytki i krew, a jutro mam nadzieję silniejsza przyjmie kolejną dawkę avastinu i możemy pomyśleć o domku :-)

wtorek, 21 lutego 2017

Kochani !
Od wczoraj jesteśmy w Warszawie. Dziś sprawdzaliśmy wyniki krwi pod kątem ewentualnego toczenia. Tu niespodzianka, płytki jeszcze na poziomie.
Teraz trzeba przeżyć najbardziej stresujący czwartek i czas oczekiwania na wyniki badań obrazowych. Od tego będzie zależała nasza najbliższa przyszłość.
Trzymajcie mocno !!!

sobota, 18 lutego 2017

Bóg zapłać wszystkim, którzy byliście dziś z Madzią z nami w modlitwie, czy to na mszy czy w zaciszu domowym.
Jeszcze do dziś udało się być w domku bez niespodzianek, jutro sprawdzamy morfologię i zobaczymy czy pojedziemy w poniedziałek czy wtorek.
Troszeczkę pojawiły się krwawienia z noska przy dmuchaniu, ale nie było paniki bo takie są najczęstsze skutki uboczne Avastinu. I tak Madzi udało się dotrwać do 6 już dawki, bez większych problemów.
      Życzylibyśmy sobie tylko, żeby apetyt bardziej dopisywał, i Madzia odzyskała zgubione ostatnio 3 kg.   :-(
Pozdrawiamy Was serdecznie, trzymajcie wciąż kciuki, bo przed nami gorący tydzień.

poniedziałek, 13 lutego 2017

Jesteśmy już w domku.
Jeszcze wczoraj nie było to takie pewne.
Madzia jak zwykle obudziła się z bólem głowy, ale większym niż zazwyczaj. Nie pomógł tramal, paracetamol i pyralgina.
Zwymiotowała w końcu pod wieczór i znów z głowie wróciły złe myśli.
Na szczęście zostałam z nią na noc, ale później już spała spokojnie.
Rano wiedziałyśmy, że czeka nas tomograf głowy z kontrastem. Przynajmniej 23 -go będzie jedno badanie mniej.
Tym razem 13 nie okazał się pechowy. W główce nic nie ma ! A wymioty mogły być po prostu od chemii. Wcześniej się nie zdarzały ale nie powiedziane, że zawsze tak będzie.
Teraz postanowiłam i uzgodniłyśmy z naszą doktor, że spadki zaliczamy w Warszawie, żeby nie było dodatkowych stresów przed avastinem, którego dawkę znów mamy przyjąć 24-go.
Tak więc na razie w domku, a do Warszawy pojedziemy wcześniej niż zwykle.
Póki co kociaki pocieszają Madzię a Dymek jej osobisty terapeuta tylko, czekał, żeby móc z nią zasypiać :-)
Zmęczeni ale szczęśliwi dziś pozdrawiamy, dziękując za wsparcie.

piątek, 10 lutego 2017

Mija pierwszy dzień chemii. Już wiemy, że kolejne stresy będziemy przechodzić 23 lutego.
Zaplanowano usg, rtg i tomografy ....
Natomiast 18 lutego o 18.00 zamówiłam już wcześniej Mszę Św. w intencji Madzi zdrówka.
Zapraszamy jak tylko będziecie mogli, w domu, w pracy czy w kościele skierujcie swoje myśli i wesprzyjcie Madzię  krótką modlitwą w tym czasie.
...Niech będzie wola Twoja Panie Boże a nam daj siłę i wiarę ...

czwartek, 9 lutego 2017

Witajcie !
Mój dzielny Madzik utrzymała wyniki i od jutra kolejna dawka Avastinu plus chemia.
Pozdrawiamy wszystkich z mroźnej stolicy i prosimy o trzymanie kciuków bo już niedługo kolejne badania przed nami, a fosfataza rośnie :-(

Ps. Madzia się martwi, że jej blog już Was nie interesuje, bo ma mało wejść i komentarzy.
      To co, Kochani .... działamy ??? :-)

poniedziałek, 6 lutego 2017

Końcówka tygodnia upłynęła nam bardzo nerwowo.
Najpierw w czwartek pojawiły się wymioty, Już walizka była spakowana do Wrocławia. Ale, że wszystko działo się po południu, aż do późnego wieczora, odczekałam z wyjazdem do dnia następnego. Madzia była tak wykończona i wystraszona, że nie chciałam po nocy jej ciągać do niezbyt przyjaznego nam miejsca. Zaraz jak bumerang wróciła myśl, że może coś znów złego dzieje się w główce.
Na szczęście w piątek było już dobrze, ale nie za dobrze, bo przyplątał się Madzi katar i ogólne osłabienie. Tak więc cały weekend spędziła w łóżku moja bidulka.
Najgorsze jest to, że czas jechać w środę na chemię i lek, a tu sił i wyników brak.
Madzia zupełnie straciła apetyt. A po czwartkowych wymiotach boi się jeść nawet rzeczy, które zawsze lubiła.
We wtorek robimy kontrolne wyniki, mam nadzieję, że nawet jeśliby chemia była przesunięta to Madzia do tego czasu nabierze trochę chęci do jedzonka i wzmocni się przed kolejnym cyklem.
Pozdrawiamy i prosimy uważajcie na siebie. Teraz grypa w natarciu.
Aby do wiosny....

Ps. Dziękujemy Marzence za super ochraniacze do kul (takie rękawice przypinane tam gdzie Madzia trzyma kule), niestety nie było okazji jeszcze wypróbować. Buziaki.