Łączna liczba wyświetleń

sobota, 15 września 2018

Czwarty 15 -ty

Kochani, u mnie bez zmian.
Dziś znów się rozsypałam, choć przez ostatnie półtora tygodnia jakoś się trzymałam.
Nie umiem ubrać w słowa tego co teraz ..... nie umiem opisać nicości.
Najbardziej dobija mnie perspektywa tylu lat życia bez Madzi.
Czasem wyłączam myślenie i staram się nie myśleć o tym co złe, nawet sobie powtarzam, że dam radę bo Madzia dawała a miała milion razy gorzej.
No tak, niby tak, ale ona bardzo chciała żyć, nawet nauczyła się żyć z tym narastającym bólem, znosiła go dzielnie, stawiała sobie nowe zadania by o tym nie myśleć.
Chciałam iść jej torem myślenia, tak jest to jakiś pomysł, przynajmniej na chwilę się sprawdza.
Coś tam zaczynam nagrywać na jej kanale, żeby wciąż żył. Może się to komuś nie podobać, ja sama miałam wątpliwości, ale  skoro to działa i daje chwilową poprawę to czemu nie.
Jeszcze nie szukałam pracy ale myślę o tym.
Chciałabym zarabiać nie tylko dlatego, że z czegoś trzeba żyć, no i nasze stworzenia muszą, ale chciałabym móc pomagać innym.
Pozdrawiam Was i bardzo dziękuję Monice i Marcinowi z Krakowa, którzy zawsze słali karteczkę dla Madzi, a teraz przysłali ją dla mnie z Mielna. To takie wzruszające, aż się rozkleiłam jak ją dostałam :-)
Dziękuję.

czwartek, 23 sierpnia 2018

Kochani.
Było ostatnio kilka dni w innym świecie.
Tam gdzie powinnyśmy być wspólnie z Tobą Kochana córeczko :-(
Uległam namowom, choć bałam się ogromnie, zostawić Cię na te 4 dni. Mimo świadomości, że zawsze jesteś ze mną, ciężko było się zebrać.
Mam jednak upartych przyjaciół :-) którzy mimo swoich spraw również jechali tam dla Ciebie Madziu.
Pewnie wspólnie z Juleczką doprowadziłyście do naszych mini wakacji :-)
Tylko wiedząc, że chciałaś być na samiutkim czubeczku, na początku Helskiej plaży i zobaczyć jak to wygląda spowodowało, że pojechałam tam dla Ciebie, z Tobą w sercu i w myślach.
Tylko Ty wiesz ile łez wpłynęło w tych dniach do morza, łez które nie mają końca mój Skarbie.
Chciałam by zabrane zdjęcia były takim symbolem Twojej tam "fizycznej" obecności, by oddały w jakiś sposób to co mogłabyś tam robić, gdybyś była ... głównie zależało mi na spacerku brzegiem morza na swoich konikach.
Wszystko staraliśmy się zobaczyć Twoimi oczkami, Kochanie - jedno czego się nie udało, a co pozostawiam już dla dziadków, podczas ich wyjazdu - to zjedzenie pysznej wędzonej rybki :-)
Wszystko dopisało, tylko ogrom tęsknoty blokował radość z tych pięknych chwil.
Kochani nasi współtowarzysze, bez których wyjazd na Hel nie doszedł by do skutku - dziękuję Wam bardzo za wszystko i przepraszam, jeśli czymś w jakiś sposób mogłam coś popsuć. Jeśli tak było to nieświadomie.
Bardzo pozytywni i przesympatyczni Iza z Maćkiem, Ola i Michał, po raz kolejny czułam, że dla Was Madzia to nie przypadkowa osóbka, którą niestety nie zdążyliście poznać osobiście. I tacy ludzie jak Wy między innymi bardzo mi teraz pomagacie, choćby takimi gestami.
Dotyczy to również Marzenki i jej rodziny, która też ciągle myśli jak odsunąć mnie od tej emocjonalnej przepaści, nad którą się znalazłam.
Jest Was troszkę Kochani :-) Wiem, że się martwicie, że chcecie pomóc, doceniam i dziękuję.
To taka moja i Madzi przede wszystkim drużyna niezawodnych przyjaciół, na czele których zaraz po Madzi ukochanych dziadkach, stoją rodzice Julci.
Nasza tragedia sprawiła, że się poznaliśmy, zaczęliśmy rozmawiać, koniec końców jesteśmy przyjaciółmi. Bo kto inny potrafi nas zrozumieć jeśli nie Ci, których dotyka ten sam los, zły los.
Ale dość pisania, zapraszam do oglądania.
Powiem tylko, że pomimo ogromnej chęci, teraz powroty są bardzo, bardzo trudne.
Wracam do pustego domu, a przecież pełnego ludzi :-(
















środa, 15 sierpnia 2018

Trzeci 15 -ty :-(

" Chcę do Ciebie ... nic więcej ...
chcę usiąść słuchać , być blisko
Chcę do Ciebie ... nic więcej
to dużo ... i mało ... i wszystko...

I tylko Panie nadzieja, że się kiedyś spotkamy
Że pozwolisz znów mej Madzi,
przytulić się do mamy.
I tylko Panie nadzieja,
że moja córcia szczęśliwa
Że tańczy, biega, żartuje,
że złote jabłka zrywa.
I tylko Panie nadzieja, więc modlę się żałośnie
Że kiedy przyjdzie pora wyjdzie po mnie radośnie... 💔 "

Madzi byłaś i zawsze będziesz dla mnie Najważniejsza 
Tak bardzo tęsknię i kocham

Mój Aniołku Kochany 💔💙💔
Dziś mijają 3 miesiąc bólu, nieopisanej tęsknoty ....
Dziś wspólnie z rodziną Oskarka celebrowaliśmy ten smutny dzień oraz 11 urodziny Oskarka, na wspólnej Mszy Świętej w Lipie. Dziękujemy Kochani za ten czas



Dokładnie rok temu .... gdybym mogła Cię jakoś uchronić przed tym co się stało ?

środa, 25 lipca 2018

Pierwsze Anielskie, pierwsze Madzi bez Madzi

 Udało się wreszcie zmontować dla Madzi.
KOCHANEJ MADZI W DNIU URODZIN

Dziś ten wyjątkowy dzień.
Niezmiernie tęskno .... żal, smutek, łzy.
Ale jednak i szczęście, że byłaś z nami prawie 14 lat.
Jestem dumna Madzieńko, że jestem mamą Najcudowniejszej córeczki, mojej osobistej przyjaciółki, bohaterki .
Wyrosłaś mimo tylu przeciwności losu na piękną, mądrą i wrażliwą dziewczynkę.
Odeszłaś przedwcześnie, tym bardziej celebruję każdą Twoją rzecz, Twoje rysunki, zdjęcia, filmiki, ubrania. Wszystko jest najcenniejszym darem.
Nie zdążyłaś zrobić tylu rzeczy .... tego wszystkiego będziemy żałować do końca naszych dni ... myśląc co byś zrobiła, co powiedziała ...
Pozostawiłaś tak ogromną pustkę w sercach, jednocześnie tak wiele nas nauczyłaś.
Radosnych 14 Urodzin w obłokach Madziu.
Pamiętaj, że bardzo, bardzo Cię wszyscy kochamy a ja najbardziej :-)



Na niebie księżyc w pełni,
Nieśmiało patrzy w okno.
Widzi  moje łzy tęsknoty,
Od których wszędzie  mokro.

To było 14 lat temu,
Wracają ciepłe wspomnienia.
Tym większy jest teraz smutek,
Widząc późniejsze zdarzenia.

Czy mogłam Cię od nich uchronić
Zadaję często pytanie.
Tu nic nie jest takie łatwe,
Nikt nie zna odpowiedzi na nie.

Pamiętaj córciu Kochana,
Gdziekolwiek teraz jesteś.
Zawsze byłaś i będziesz,
Naszym największym szczęściem.

Dałaś nam morza radości.
Miłości całe oceany.
Byłaś i zawsze już będziesz.
Cudem, który kochamy.

Dziś pragnę Cię mocno przytulić,
Całusa dać, podziękować.
A rzeczy których nie zrobimy,
Będę już tylko żałować.

Wiedz moje Serce Najdroższe,
Że czekam tej jednej godziny.
Kiedy wreszcie odpocznę,
W ramionach mojej dzieciny.

Najukochańszej Madzi mama


niedziela, 15 lipca 2018

Kolejny 15- ty

Kochani.
Nie wiem czy mam  Wam cokolwiek nowego do przekazania ?
Tak naprawdę jest tak jak było. Czasem jakoś udaje się nie płakać, dzień za dniem mam wrażenie leci jeszcze szybciej niż wtedy gdy Madzia była, kiedy się leczyłyśmy, ale to akurat chyba dobrze, bo każdy kolejny miniony dzień zbliża nas do spotkania.
To już drugi miesiąc bez mojego Sensu życia, już i dopiero ....
Brakuje mi Madzi ogromnie, brakuje naszych rozmów, wspólnie robionych rzeczy, wyjazdów do konika, pomocy we wszystkim w czym tylko mogłam Jej pomóc.
Żałuję, że już niczego nie mogę Jej kupić, prócz kwiatów i zniczy !
Nie zrobię już żadnego zdjęcia.
Oglądam co wieczór Jej filmiki, słucham pięknego głosiku i znów żałuję, że nie będzie nowych, że niczego już nie zrobi, nie zobaczy, nie opisze bądź nie narysuje.
W piątek 13-go nasi przyjaciele z Częstochowy zamówili Mszę Św. za Madziulę na Jasnej Górze, przed wizerunkiem Matki Boskiej.
Nie da się opisać tych emocji, siedząc tak blisko Jasnogórskiej Pani miałam wrażenie, że tuż za Nią jest mój Aniołek, szczęśliwy i wreszcie bezpieczny.
Trzy lata wcześniej, byliśmy w tym samym miejscu prosząc o cud ... Madzia otrzymała łaskę uzdrowienia lecz nie w tym wymiarze ...  być może cudem były właśnie te lata wyrwane chorobie.
Obecność Julci, naszego drugiego Aniołka towarzyszyła nam tak samo mocno tego dnia.
I to co  powtarzałam już wielokrotnie, jedyne co "dobre" to osoby, które spotkaliśmy, przyjaźnie, które się rodziły w najgorszym okresie życia naszych dzieci i naszym.
Dziękuję Wam Kochani, za tę Mszę, za Waszą obecność na niej i za Obecność w naszym życiu !!!
Czas spędziliśmy bardzo miło i intensywnie bo jeszcze tego samego dnia wracaliśmy do domku do Madzi.
Ja zaczynam rozglądać się za pomnikiem, ale to naprawdę ciężki temat, w każdym tego słowa znaczeniu.
Nie mam ciśnienia jakby, że muszę już go postawić ale też wiem, że za rok, dwa czy dalej wcale nie będzie łatwiej.
Przed nami kolejne trudne dni, wkrótce pierwsze anielskie urodziny Madzi ...
Proszę  Was Kochani o modlitwę, dziękuję, że jeszcze chcecie tu zaglądać, dziękuję za każdy komentarz, za Waszą obecność.


piątek, 22 czerwca 2018

Koniec roku szkolnego.
Ostatniego klasy siódmej, jaki nie udało się Madzi skończyć.....
To wszystko dziś dodatkowo przysporzyło smutku, żalu i wspomnień ...
Piękny gest, dziękuję Gosi - Dyrektor Madzikowej Szkoły, że przyniosła kwiaty od dzieci od siebie i nauczycieli.
Dziękuję każdemu kto dziś był u Madzi i w jakiś sposób pożegnał ją kolejny raz...
Dla innych życie toczy się dalej, dla mnie stanęło w miejscu i choć coś tam robię, gdzieś tam podjadę, wszystko i tak straciło sens.