Łączna liczba wyświetleń

środa, 7 listopada 2018

Od obłedu z tęsknoty dzieli mnie jeden krok ....




Witajcie
Czasem jest .... jakoś .... nawet znośnie.
A czasem tak jak dziś, kiedy od rana myśli w głowie doprowadzają niemal do szaleństwa.
I nie potrzeba tu żadnej konkretnej daty przywołującej konkretne wspomnienia.
Wystarczy przypomnieć sobie ten ostatni dzień, ostatnie minuty, albo każdy tragiczny moment, których przecież nie brakowało, a które moja Najdzielniejsza pokonywała mimo wszelkich przeciwności .... po czym rodzi się pytanie za pytaniem i po co to było, ta Jej heroiczna walka ?
Kiedy koniec końców ... a tak bardzo chciała żyć, być z nami i dorastać, wyzdrowieć przede wszystkim .....
Boże, tak bardzo chcę żyć z Tobą w zgodzie .... ale w takie dni jest cholernie trudno.
Wybaczcie Kochani ten post .... to taki właśnie dzień ... dzień, których jest więcej.

To oni żyją, a my umieramy” – powiedział kiedyś ks. Piotr Pawlukiewicz i miał rację ....

Dobranoc - wszystkim wytrwałym, którzy jeszcze chcę tu wchodzić.

czwartek, 1 listopada 2018

Pierwszy 1 listopada 2018

I choć ten dzień przeżywamy każdego dnia, to wiem, że dziś znów będzie płakało moje serce a tęsknota nasili się jeszcze mocniej.

Wszystkim, których polubiliśmy, pokochaliśmy i o których nigdy nie zapomnimy - dla nich zrobiłam ten króciutki filmik - specjalnie na ten dzień, bo to są prawdziwi Święci...

Pamięci Najukochańszym Dzieciom


środa, 17 października 2018

Piąty 15 ty


Tak po raz pierwszy w tym roku...... dla nas nie jest to dzień jak co dzień ..... w dodatku z dwóch powodów.
Po pierwsze to już 5 miesiąc bez mojej Madzi, po drugie w tym dniu obchodzony jest Dzień Dziecka Utraconego.
Właściwie co tu obchodzić, przecież nikt nic nie świętuje w takim dniu ?
Jest to kolejna data mówiąca o tym jak niesprawiedliwie los potraktował nasze dzieci i nas....
Jak ciężko żyje się bez sensu życia....
Można by wymieniać i wymieniać to co czujemy a raczej jaka pustka nas ogarnia, coraz bardziej i bardziej.
Ja mimo wszystko postanowiłam starć się nie płakać, o ile się da. Mam gdzieś wewnętrzne przeczucie, że to Madzi nie pomaga, że gdzieś przez to jeśli mam z nią jakieś sny to tylko smutne i koszmarne, w których na nowo przeżywam jej odejście.... więc mimo rozrywającego bólu, zmuszam się do uśmiechów oszukując w ten sposób siebie i bliskich.
Jesteśmy na etapie stawiania Magdusi pomnika .... zamknie się jakiś etap, na który czekaliśmy, był to mimo wszystko też jakiś cel.... teraz trzeba wytyczyć nowy i tak kolejny i kolejny.
Wszystko po to by jakoś żyć, jakoś zająć myśli i czas, żeby po prostu nie oszaleć z tęsknoty.
Pozdrawiam i dziękuję, że wciąż trwacie przy mnie i pamiętacie o Madzi.

sobota, 15 września 2018

Czwarty 15 -ty

Kochani, u mnie bez zmian.
Dziś znów się rozsypałam, choć przez ostatnie półtora tygodnia jakoś się trzymałam.
Nie umiem ubrać w słowa tego co teraz ..... nie umiem opisać nicości.
Najbardziej dobija mnie perspektywa tylu lat życia bez Madzi.
Czasem wyłączam myślenie i staram się nie myśleć o tym co złe, nawet sobie powtarzam, że dam radę bo Madzia dawała a miała milion razy gorzej.
No tak, niby tak, ale ona bardzo chciała żyć, nawet nauczyła się żyć z tym narastającym bólem, znosiła go dzielnie, stawiała sobie nowe zadania by o tym nie myśleć.
Chciałam iść jej torem myślenia, tak jest to jakiś pomysł, przynajmniej na chwilę się sprawdza.
Coś tam zaczynam nagrywać na jej kanale, żeby wciąż żył. Może się to komuś nie podobać, ja sama miałam wątpliwości, ale  skoro to działa i daje chwilową poprawę to czemu nie.
Jeszcze nie szukałam pracy ale myślę o tym.
Chciałabym zarabiać nie tylko dlatego, że z czegoś trzeba żyć, no i nasze stworzenia muszą, ale chciałabym móc pomagać innym.
Pozdrawiam Was i bardzo dziękuję Monice i Marcinowi z Krakowa, którzy zawsze słali karteczkę dla Madzi, a teraz przysłali ją dla mnie z Mielna. To takie wzruszające, aż się rozkleiłam jak ją dostałam :-)
Dziękuję.

czwartek, 23 sierpnia 2018

Kochani.
Było ostatnio kilka dni w innym świecie.
Tam gdzie powinnyśmy być wspólnie z Tobą Kochana córeczko :-(
Uległam namowom, choć bałam się ogromnie, zostawić Cię na te 4 dni. Mimo świadomości, że zawsze jesteś ze mną, ciężko było się zebrać.
Mam jednak upartych przyjaciół :-) którzy mimo swoich spraw również jechali tam dla Ciebie Madziu.
Pewnie wspólnie z Juleczką doprowadziłyście do naszych mini wakacji :-)
Tylko wiedząc, że chciałaś być na samiutkim czubeczku, na początku Helskiej plaży i zobaczyć jak to wygląda spowodowało, że pojechałam tam dla Ciebie, z Tobą w sercu i w myślach.
Tylko Ty wiesz ile łez wpłynęło w tych dniach do morza, łez które nie mają końca mój Skarbie.
Chciałam by zabrane zdjęcia były takim symbolem Twojej tam "fizycznej" obecności, by oddały w jakiś sposób to co mogłabyś tam robić, gdybyś była ... głównie zależało mi na spacerku brzegiem morza na swoich konikach.
Wszystko staraliśmy się zobaczyć Twoimi oczkami, Kochanie - jedno czego się nie udało, a co pozostawiam już dla dziadków, podczas ich wyjazdu - to zjedzenie pysznej wędzonej rybki :-)
Wszystko dopisało, tylko ogrom tęsknoty blokował radość z tych pięknych chwil.
Kochani nasi współtowarzysze, bez których wyjazd na Hel nie doszedł by do skutku - dziękuję Wam bardzo za wszystko i przepraszam, jeśli czymś w jakiś sposób mogłam coś popsuć. Jeśli tak było to nieświadomie.
Bardzo pozytywni i przesympatyczni Iza z Maćkiem, Ola i Michał, po raz kolejny czułam, że dla Was Madzia to nie przypadkowa osóbka, którą niestety nie zdążyliście poznać osobiście. I tacy ludzie jak Wy między innymi bardzo mi teraz pomagacie, choćby takimi gestami.
Dotyczy to również Marzenki i jej rodziny, która też ciągle myśli jak odsunąć mnie od tej emocjonalnej przepaści, nad którą się znalazłam.
Jest Was troszkę Kochani :-) Wiem, że się martwicie, że chcecie pomóc, doceniam i dziękuję.
To taka moja i Madzi przede wszystkim drużyna niezawodnych przyjaciół, na czele których zaraz po Madzi ukochanych dziadkach, stoją rodzice Julci.
Nasza tragedia sprawiła, że się poznaliśmy, zaczęliśmy rozmawiać, koniec końców jesteśmy przyjaciółmi. Bo kto inny potrafi nas zrozumieć jeśli nie Ci, których dotyka ten sam los, zły los.
Ale dość pisania, zapraszam do oglądania.
Powiem tylko, że pomimo ogromnej chęci, teraz powroty są bardzo, bardzo trudne.
Wracam do pustego domu, a przecież pełnego ludzi :-(
















środa, 15 sierpnia 2018

Trzeci 15 -ty :-(

" Chcę do Ciebie ... nic więcej ...
chcę usiąść słuchać , być blisko
Chcę do Ciebie ... nic więcej
to dużo ... i mało ... i wszystko...

I tylko Panie nadzieja, że się kiedyś spotkamy
Że pozwolisz znów mej Madzi,
przytulić się do mamy.
I tylko Panie nadzieja,
że moja córcia szczęśliwa
Że tańczy, biega, żartuje,
że złote jabłka zrywa.
I tylko Panie nadzieja, więc modlę się żałośnie
Że kiedy przyjdzie pora wyjdzie po mnie radośnie... 💔 "

Madzi byłaś i zawsze będziesz dla mnie Najważniejsza 
Tak bardzo tęsknię i kocham

Mój Aniołku Kochany 💔💙💔
Dziś mijają 3 miesiąc bólu, nieopisanej tęsknoty ....
Dziś wspólnie z rodziną Oskarka celebrowaliśmy ten smutny dzień oraz 11 urodziny Oskarka, na wspólnej Mszy Świętej w Lipie. Dziękujemy Kochani za ten czas



Dokładnie rok temu .... gdybym mogła Cię jakoś uchronić przed tym co się stało ?

środa, 25 lipca 2018

Pierwsze Anielskie, pierwsze Madzi bez Madzi

 Udało się wreszcie zmontować dla Madzi.
KOCHANEJ MADZI W DNIU URODZIN

Dziś ten wyjątkowy dzień.
Niezmiernie tęskno .... żal, smutek, łzy.
Ale jednak i szczęście, że byłaś z nami prawie 14 lat.
Jestem dumna Madzieńko, że jestem mamą Najcudowniejszej córeczki, mojej osobistej przyjaciółki, bohaterki .
Wyrosłaś mimo tylu przeciwności losu na piękną, mądrą i wrażliwą dziewczynkę.
Odeszłaś przedwcześnie, tym bardziej celebruję każdą Twoją rzecz, Twoje rysunki, zdjęcia, filmiki, ubrania. Wszystko jest najcenniejszym darem.
Nie zdążyłaś zrobić tylu rzeczy .... tego wszystkiego będziemy żałować do końca naszych dni ... myśląc co byś zrobiła, co powiedziała ...
Pozostawiłaś tak ogromną pustkę w sercach, jednocześnie tak wiele nas nauczyłaś.
Radosnych 14 Urodzin w obłokach Madziu.
Pamiętaj, że bardzo, bardzo Cię wszyscy kochamy a ja najbardziej :-)



Na niebie księżyc w pełni,
Nieśmiało patrzy w okno.
Widzi  moje łzy tęsknoty,
Od których wszędzie  mokro.

To było 14 lat temu,
Wracają ciepłe wspomnienia.
Tym większy jest teraz smutek,
Widząc późniejsze zdarzenia.

Czy mogłam Cię od nich uchronić
Zadaję często pytanie.
Tu nic nie jest takie łatwe,
Nikt nie zna odpowiedzi na nie.

Pamiętaj córciu Kochana,
Gdziekolwiek teraz jesteś.
Zawsze byłaś i będziesz,
Naszym największym szczęściem.

Dałaś nam morza radości.
Miłości całe oceany.
Byłaś i zawsze już będziesz.
Cudem, który kochamy.

Dziś pragnę Cię mocno przytulić,
Całusa dać, podziękować.
A rzeczy których nie zrobimy,
Będę już tylko żałować.

Wiedz moje Serce Najdroższe,
Że czekam tej jednej godziny.
Kiedy wreszcie odpocznę,
W ramionach mojej dzieciny.

Najukochańszej Madzi mama