Łączna liczba wyświetleń

poniedziałek, 15 lipca 2019

Czternasty 15-ty

Czternasty 15 -ty 💔😔
Kiedy zasypiam myślę o Tobie 💙.
Kiedy się budzę myślę o Tobie 💙.
Czternaście miesięcy temu już walczyłaś o każdy oddech, to wtedy padły te ostatnie słowa, które ciągle bolą i wywołują łzy.
Kocham Cię Córeczko tęskniąc w każdej sekundzie dnia i nocy.

Przepraszam, że nie dodaję zdjęć. Zbyt mało miejsca na dysku - trzeba zrobić porządki.

sobota, 15 czerwca 2019

Trzynasty 15 ty

Jak te miesiące lecą, jeden za drugim .... i już odliczam nowy, drugi rok bez Ciebie.
Sama myśl o tym Madziu, mrozi krew i zatrzymuje serce w gardle.
Dlaczego miałaś być dla mnie tylko na chwilę, a końcówka tej chwili była dla Ciebie takim cierpieniem ?
Nie pojmę tego nigdy. Pytam Boga wciąż o to samo i mam wciąż wielki żal do Niego....
Gdzie Jego miłosierdzie ? 
Mówią, że kiedyś się dowiemy ?
Co mi z tego kiedyś, skoro dla mnie przyszłość nie istnieje !
Wkrótce Twoi rówieśnicy będą mieli swój pierwszy poważny bal, kończy się szkoła podstawowa, a ja pamiętam jak dziś dni kiedy zaczynałaś klasę pierwszą.
Wkrótce każdy wybierze szkołę średnią, aż trudno uwierzyć, jeszcze trudniej w to, że to wszystko się dzieje - lecz bez Ciebie Madziu...
Gdzie byś poszła ? Czy tak jak mówiłaś na weterynarza ?
Takie wybory powinny być przed nami...
Kocham Cię Skarbie i bardzo, bardzo tęsknię :-(

sobota, 1 czerwca 2019

Madzia jako dziecko ..... 1 czerwca 2019 Dzień Dziecka bez Madzi :-(

Ktoś na FB wpadł na pomysł, byśmy My rodzice  Aniołków dziś opisali swoje dzieci, jakie były:
Więc tak też zrobiłam.... chociaż pisać o Niej mogę bez końca:
Moja Madzia miała tyle pasji na ile pozawalało jej zdrowie.
 Czerpała z życia ile się dało, pomimo wielu ograniczeń realizowała kolejne marzenia. Uwielbiała malować i miała do tego wielki talent już od przedszkola, w chorobie spełniała się pisząc bloga i prowadząc kanał na YT, gdzie często swoim rówieśnikom mówiła co tak naprawdę liczy się w życiu. Kochała nade wszystko zwierzęta i jak sama mówiła to one były jej terapeutami. 
Milion razy dziennie powtarzałyśmy sobie jak bardzo się kochamy. Rodzina była dla niej azylem bezpieczeństwa.
 Mając niespełna 14 lat odchodząc pokazała nam jak wielkie miała serce, jaką miłością można kochać i jak wiele można kiedy się tak kocha.
Ale najważniejsze - zawsze z uśmiechem na ustach.
Najcudowniejsze dziecko jakie mogłam sobie wyprosić od losu ....

środa, 29 maja 2019

Imieniny Madzi bez Madzi - drugie w Niebie

Dziś Twoje imieniny Madzieńko 💞💙🐴a za moment Dzień Dziecka bez Ciebie.
To już nie to samo znaczy co kiedyś.
Nie można Cię uścisnąć, pocałować, złożyć życzeń trzymając Cię w objęciach...
Zawsze już będziemy celebrować ten czas z Tobą w naszych sercach, złamanych ale wciąż Cię kochających Mgiełko nasza 💔💙💔😔Kocham i  Tęsknię😔💔💙💔                                                                                                                                                                  

poniedziałek, 27 maja 2019

Po Dniu Mamy :-(

Matka, bez kwiatów i bez życzeń
Matka, ze łzami w oczach od rana
Matka, do której nikt nie zadzwoni
Nikt dziś nie powie Mamuś kochana
Matka, odwracająca wzrok na ulicy
Od młodych ludzi z bukietami
Ta, która dziś jest cała krzykiem
Matka, żyjąca wspomnieniami.


Min. te dwa obrazki, które pozostały mi po Madzi, jako jedna z form składania życzeń na Dzień Mamy czy moje urodziny :-( 
wszystkiego brakuje, najbardziej Jej. Naszych przytulasków, buziaków, rozmów i planów - bo Madzia zawsze miała wiele pomysłów i planów.
Ja nie mam nic prócz wspomnień, które bolą z miesiąca na miesiąc coraz mocniej.


środa, 15 maja 2019

Rok po ...


Przekrzyczeć muszę samotność ciszy,
niech twoje serce z dala usłyszy
myśli ? co lecą w przestrzeń jak ptaki
niosąc ku tobie gesty i znaki.
Niechaj usłyszą gwiazdy na niebie
jak nieskończenie tęsknię do ciebie.

We dnie i w nocy coś we mnie krzyczy,
że nic na świecie już się nie liczy
i żadna chwila nie jest przyjemną
od czasu, kiedy nie jesteś ze mną.

Zagłuszyć muszę dni pustych mary
i smutku obłok odpędzić szary,
niech krzyk mój siłą echa wzmocniony
popłynie w świata najdalsze strony.

Krew w skroniach tętni jak morskie fale,
pamięć wspomnienia wyświetla stale
z twym migotliwym, jasnym odbiciem…
…bo jesteś dla mnie sensem i życiem".
(M. Urban - Krzyk )

      Ten wiersz oddaje wszystko.
Nie mam pojęcia jak zleciał ten czas. Jak w transie, dosłownie i w przenośni. Wciąż nie mogę uwierzyć i wciąż płyną łzy.
Pamiętam jak wracaliśmy z Przylądka Nadziei, po toczeniu krwi i płytek, dostałaś nadprzyrodzonych sił. Nawet jechałaś bez tlenu długi czas i w nocy też nie potrzebowałaś go wiele. Wtedy po raz ostatni wróciła taka dawna roześmiana Madzia. Żartowałaś w samochodzie i chyba obie znów uwierzyłyśmy, że dasz radę i tym razem, że pojedziemy do Warszawy zrobimy co trzeba i wrócimy do kochanego domku do zwierzaków..... kto by pomyślał co stanie się wkrótce :-(
Tyle pytań co przez ten rok zadałam i na żadne nie było odpowiedzi, tyle łez, tyle bólu z tęsknoty i żalu .....i  końca nie widać.
Madziu tylko Ty jedna wiesz jak bardzo mi Ciebie brakuje, tylko Ty jedna widzisz ile łez płynie w ukryciu.
Tak bardzo mi Ciebie brakuje ale jestem wdzięczna, że byłaś moją córeczką, choć tak bardzo za krótko. Dzięki Tobie byłam najszczęśliwszą mamą na świecie.
Dziękuję Ci , kocham i tęsknię przeogromnie każdego dnia mocniej.
Ostatnie zdjęcia z tego dnia, ja wciąż myślę o czym wtedy myślałaś Kochanie :-(

Jeszcze miałaś chęć i siłę odwiedzić Zivę

A może chciałaś się z nią pożegnać ?

sobota, 20 kwietnia 2019

Wszystkim Madzikowym przyjaciołom, znajomym i nie znajomym pragnę złożyć życzenia Radosnych Świąt Wielkanocnych.
Dziękuję tym samym za Wasze serdeczne słowa dla nas.

W te pierwsze Święta Zmartwychwstania tak bardzo utożsamiam się Matką Pana Jezusa.
Broń Boże porównywać moją skromną osobę do Świętości, tylko takie samo odniesienie widzę, kiedy i ona i ja i wiele, za wiele innych mam musiało patrzeć na cierpienie własnego dziecka...

Widząc Ją wpatrującą się oczami pełnymi bólu, strachu i łez jak kolejne ciosy obiera Jej jedyne dziecko, widzę siebie/nas jak patrzymy kiedy w nasze dzieci wbijają kolejne igły, jak pojawia się nowy ból/wznowa, jak wracają z bloku okaleczone bardziej lub mniej.

Wreszcie jak Ona stoi pod Jego krzyżem ... tak my stoimy.
Ja stać tak już będę do końca.
I ani Matka Boska nic nie mogła zrobić, NIC tak i my, mamy nic nie mogłyśmy...

Jednak ona przyjęła wolę Pana, ja nie przyjmuję, czy przyjmę ? Mam nadzieję z uwagi na Madzię.
Ona już zmartwychwstała.
Dla mnie nie ma już zmartwychwstania.