Łączna liczba wyświetleń

niedziela, 15 lipca 2018

Kolejny 15- ty

Kochani.
Nie wiem czy mam  Wam cokolwiek nowego do przekazania ?
Tak naprawdę jest tak jak było. Czasem jakoś udaje się nie płakać, dzień za dniem mam wrażenie leci jeszcze szybciej niż wtedy gdy Madzia była, kiedy się leczyłyśmy, ale to akurat chyba dobrze, bo każdy kolejny miniony dzień zbliża nas do spotkania.
To już drugi miesiąc bez mojego Sensu życia, już i dopiero ....
Brakuje mi Madzi ogromnie, brakuje naszych rozmów, wspólnie robionych rzeczy, wyjazdów do konika, pomocy we wszystkim w czym tylko mogłam Jej pomóc.
Żałuję, że już niczego nie mogę Jej kupić, prócz kwiatów i zniczy !
Nie zrobię już żadnego zdjęcia.
Oglądam co wieczór Jej filmiki, słucham pięknego głosiku i znów żałuję, że nie będzie nowych, że niczego już nie zrobi, nie zobaczy, nie opisze bądź nie narysuje.
W piątek 13-go nasi przyjaciele z Częstochowy zamówili Mszę Św. za Madziulę na Jasnej Górze, przed wizerunkiem Matki Boskiej.
Nie da się opisać tych emocji, siedząc tak blisko Jasnogórskiej Pani miałam wrażenie, że tuż za Nią jest mój Aniołek, szczęśliwy i wreszcie bezpieczny.
Trzy lata wcześniej, byliśmy w tym samym miejscu prosząc o cud ... Madzia otrzymała łaskę uzdrowienia lecz nie w tym wymiarze ...  być może cudem były właśnie te lata wyrwane chorobie.
Obecność Julci, naszego drugiego Aniołka towarzyszyła nam tak samo mocno tego dnia.
I to co  powtarzałam już wielokrotnie, jedyne co "dobre" to osoby, które spotkaliśmy, przyjaźnie, które się rodziły w najgorszym okresie życia naszych dzieci i naszym.
Dziękuję Wam Kochani, za tę Mszę, za Waszą obecność na niej i za Obecność w naszym życiu !!!
Czas spędziliśmy bardzo miło i intensywnie bo jeszcze tego samego dnia wracaliśmy do domku do Madzi.
Ja zaczynam rozglądać się za pomnikiem, ale to naprawdę ciężki temat, w każdym tego słowa znaczeniu.
Nie mam ciśnienia jakby, że muszę już go postawić ale też wiem, że za rok, dwa czy dalej wcale nie będzie łatwiej.
Przed nami kolejne trudne dni, wkrótce pierwsze anielskie urodziny Madzi ...
Proszę  Was Kochani o modlitwę, dziękuję, że jeszcze chcecie tu zaglądać, dziękuję za każdy komentarz, za Waszą obecność.


18 komentarzy:

  1. Podziwiam Panią oraz rodziców Julci za siłę, za wiarę w Boga pomimo wszystko. Wasze dziewczynki były cudowne i wyjątkowe.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dwa miesiace bez Madzi…

    "Na każdym miejscu i o każdej dobie, Gdziem z Tobą płakał, gdziem się z Tobą bawił Wszędzie i zawsze będę ja przy Tobie Bom wszędzie cząstkę mej duszy zostawił."( A. Mickiewicz)

    Pozdrawiam serdecznie w tym smutnym dniu...

    OdpowiedzUsuń
  3. Pani Agnieszko, zaglądam z troski o Panią teraz...
    Żadne słowa nie są w stanie dać choć grama pocieszenia czy ulgi, mam jednak nadzieję, że czas choć trochę oswoi ten ból i tęsknotę by mogła Pani funkcjonować i dni mijały z mniejszym odczuwniem bólu...
    A Madzia, pewnie bryka radośnie na konikach bez bólu. Kochana Merida Najdzielniejsza ❤❤❤❤❤❤❤

    Przytulam Panią najmocniej jak potrafię ❤❤❤❤❤❤❤

    OdpowiedzUsuń
  4. Dalej nie wierzę :( tak bardzo smutno. Nie znam ani Pani ani nie poznałam Madzi. Sledzilam jej losy. I dzięki takim ludziom.jak wy człowiek docenia to co ma i wie, że w każdej chwili może to stracić ... Ostatnio byłam we Wrocławiu., mijalam drogowskaz na Wołów ... Pomyślałam ile razy Madzia zamierzała tą drogą w stronę wyzdrowienia .. Tule mocno.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, każde wspomnienie Madzi wśród "obcych" choć nie całkiem osób jest dla mnie jak plaster na rozsypaną duszę.

      Usuń
  5. Pani Agnieszko, calym sercem z Panią, od kilku lat, tez w modlitwie. Mocno wzruszył mnie ten post. Pozdrawiam ciepło! Magda z Wroclawia

    OdpowiedzUsuń
  6. ja tu jestem od lat, przyszłam "od Julki", praktycznie si ę nie odzywam, ale jestem, myślę, dumam, opłakuję Madzię i Julkę, myślę ciepło o Was, osieroconych Rodzinach, przytulam. Agata

    OdpowiedzUsuń
  7. Milczę, bo cóż napisać, ale jestem myślami z Panią 💕

    OdpowiedzUsuń
  8. Kochana Mamo Madzi - serce mi peka... Sama nie wiem co pisac, kiedy pisac i czy w ogole pisac… Przesylam kilka mysli... Moze pomoga na sekunde ... " Zeby moc sie kiedys spotkac, trzeba sie najpierw pozegnac. Czasami na dlugo, ale przeciez nigdy na zawsze ". Jestem osoba wierzaca , nie jestem katoliczka. Wierze w zmartwychwstanie i ponowne spotkanie <3 Bardzo goraco pozdrawiam cala Rodzine Madzi , a najcieplejszy uscisk przesylam Mamusi Madzi <3 Niech sie Pani trzyma … kazdego dnia… <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, bardzo cenię każdy komentarz, więc jeśli Pani zechce proszę nie rezygnować. Chyba rzeczywiście jeszcze do końca nie pożegnałam się z Madzią, choć przecież pozwoliłam jej wtedy odejść :-(

      Usuń
  9. Agnieszko...
    Tak bardzo mi przykro.
    Żadne słowa nie pocieszą

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Kasiu, że zawsze byłaś i wciąż jesteś.

      Usuń
  10. Pani Agnieszko wierzę w to że Madzia da Pani siły żeby przetrwać ten smutny czas. Ja również często oglądam filmiki z Madzią,słucham pomidorowej i widzę jej szczery uśmiech, który zawsze będę mieć w pamięci. Przytulam 💕

    OdpowiedzUsuń
  11. Cudowna Mamo Anielskiej Madzi, tęsknota jest straszna, ale proszę pamiętać, że Madzia jest tu z nami - w każdej chwili może Pani z nią porozmawiać, odpowiedź znajdzie Pani wszędzie w koło - w konikach i reszcie zwierzaków, w śpiewie ptaków i zapachu niesionym przez wiatr. Madzia żyje w naszych sercach i naszej pamięci, taka bliska choć bardzo daleko.
    Przytulam najmocniej jak potrafię <3

    OdpowiedzUsuń